Noga, rączka, brzuszek, główka.

W tym tygodniu wszystko mnie boli. Zaczęło się od bolącej ręki, tak mnie bolała, że nawet butelki z kawą nie mogłam utrzymać, co kończyło się tym, że rezygnowałam z jej picia. W kolejnych dniach doszła boląca noga, brzuszek, a wczoraj głowa. We wtorek w przedszkolu długo męczyłam panią Kasię, by zadzwoniła do mamy, a ona mnie odebrała. Wszystkie posiłki zjadłam, więc pani Kasia nie uważała za słuszne dzwonić do mamy. Nocą z płaczem przyszłam do łóżka czytaj całość →

Choroba.

No i mnie dopadło znowu. W czwartek 11 marca, gdy mama odebrała mnie jako ostatnią z przedszkola, odwiedziła nas ciocia Aga i wyczuła u mnie gorączkę, która utrzymywała się dobre kilka dni. W piątek zostałam z babcią, w sobotę odwiedziliśmy lekarza, który stwierdził, że to grypa i że lepiej, bym została w domu około tygodnia. Tak też było, Martyna dzielnie chodziła do żłobka, a ja byłam w domu. W poniedziałek dopadł mnie silny ból brzucha, prawie 3 godziny płakałam czytaj całość →

Ostatnia w przedszkolu.

Wczoraj byłam ostatnią dziewczynką odbieraną z przedszkola. Zostałam tylko z panią Jolą i jedną z pań, która jej pomagała. Rano w przedszkolu była tylko jedna z pań, pani Ania, reszta się rozchorowała, w tym pani Agnieszka. Poradziłam sobie bez niej, pochwaliła mnie przed mamą pani Jola, że ślicznie koloruję, czasami 5 latki tak pięknie nie kolorują jak ja. W domu zjadłam ze smakiem naleśnika z cukrem pudrem, Martyna też pochłonęła jednego. Po południu przyjechała czytaj całość →

Rozśpiewana Martyna.

No i stało się, Martynka nam się w żłobku rozśpiewała i rozmówiła. Śpiewa, mówi wierszyki, już nie jest tak nieśmiała jak kiedyś. Tatuś z okazji Dnia Kobiet wręczył swoim małym kobietkom po lizaczku, ja dostałam zajączka, Martynka czekoladową sówkę. Zajadałyśmy się nimi i jabłecznikiem oglądając bajki na antresoli, podczas, gdy mama prasowała. A potem wspólna kąpiel  z myciem włosów i puszczanie baniek, czytanie przed snem i sen. W przedszkolu dostałam kartkę czytaj całość →

Nocnik nad nocnikami.

Ostatnio moją ulubioną lekturą przed spaniem jest 'Nocnik nad nocnikami'. Trochę to przez to, że Martyna się nią zainteresowała i każe mamie i babci codziennie ją czytać. A dziś nawet zawołała w żłobku siusiu, może to jakiś znak, że niedługo się rozstanie z pieluszkami ;)? Babcia kupiła nowy brokat w kolorze różowym, od razu go wypatrzyłam i wyprosiłam, bym mogła zrobić z nim kartę walentynkową, oczywiście Martyna też chciała się nim bawić, mama na trochę czytaj całość →

Idziemy do kaczków.

Już w piątek nie mogłam się doczekać rodziny z Torunia. Czekałam, czekałam, aż w końcu usnęłam. Mama ostatnią noc spała z nami, Martyna jak zwykle szalała, mnie budziła, ale to i tak ja spałam lepiej. Z oddali słychać było śmiech i piski cioci Krysi. Może to nie pozwalało nam spać?. A w sobotę rano odwiedziła nas ciocia, początkowo Martyna trochę się jej wstydziła, ale jak już się oswoiła, to zaciągała ją do zabawy. Po śniadaniu - płatkach na mleku- zeszłam czytaj całość →

Big Bambi.

Dzień loda jest co dzień, dziś na stacji benzynowej kupiła nam mama wielkiego loda śmietankowego w polewie czekoladowej - Big Bambi i zjadłyśmy go obie z wielkim smakiem, a wcześniej świeżą bułkę. Mam ostatnio taki apetyt po przedszkolu, że ho ho, w przedszkolu też często proszę o dokładkę drugiego dania :). To dobrze, bo rosnę i będę silna. Martynka się uspokoiła w żłobku i po jednorazowym incydencie, już dzieci nie popycha. Mówi mniej, ale jak chce, to wtedy z nieśmiałością czytaj całość →

Laleczko, dlaczego ty płaczesz od rana?

Oj słaby dzień za mną. Rano żegnałam się z babcią tak długo, jakbym co najmniej wyjeżdżała na cały rok. Tata z Martyna już dawno czekali w samochodzie i się niecierpliwili. Jak zwykle biorę ze sobą mnóstwo pluszaków, a Martyna nieraz nic ze sobą nie targa do żłobka. W przedszkolu też nie mogę się z mamą pożegnać, mówię jej co mam mówić pani Agnieszce, cały czas chcę się przytulać, głaskać, wycierać nos, oczy i w ogóle nie mam nastroju. Po powrocie do domu czytaj całość →

Kryzys przedszkolny.

I znów zaczął się kryzys, w związku z chodzeniem do przedszkola, a dlaczego tak długo już chodzę, nie chcę leżakować, spacerować itd. Dziś z panią robiliśmy ozdoby z masy solnej. Mama przyniosła wiosenno-wielkanocne foremki i z nich wycinaliśmy piękne kształty, by w przyszłym tygodniu je ozdobić. Babcia przywiozła mi z biblioteki nowe książki i przed snem mama wszystkie mi przeczytała, poza jedną, której nie dała rady, ale za to tatuś dał ;). Noc była dobra, czytaj całość →

Na imprezie.

W czwartek Martynka została ostrzyżona przez babcię Marysię i teraz wygląda jak mały chłopaczek, rojberek. Nie na darmo stała w kącie ;). W sobotę około południa wyruszyliśmy do Skórzewa, najpierw kupiliśmy dziadkowi kask, ja w drodze słodko spałam. Martynę babcia trochę nakierowała na spanie, bo trzpiot nie chciał i już, a na imprezie wtedy byłaby bardzo licha. Udało się i 50 minut się zdrzemnęła. Cieszyłam się, że zobaczę Wiktora, bawiłyśmy się z nim i Hubertem czytaj całość →